Uwolnijmuzyke.pl o Halli…

Halla Nordfjord – PiotrkOFF Festival i fabrySCENA

Dwa wieczory. Dwa koncerty. Ta sama postać. Delikatna songwriterka z Islandii, za którą się tęskni i o która śpiewa proste, akustyczne piosenki.

Kiedy wybierałem się na piątkowy koncert Halli Nordfjord nie wiedziałem jeszcze, że jej utwory wywołają we mnie tak silne emocje, że będę chciał usłyszeć je jak najszybciej po raz kolejny. Jej głos chyba nikogo nie pozostawia obojętnym, działa narkotycznie, urzeka i hipnotyzuje tak, że słuchacz domaga się następnej dawki muzyki, która sprawia, że człowiek staje się lepszy. Jej muzyka to idealne antidotum na pędzący szaleńczo świat. Warto zatrzymać się i posłuchać.

Wieczór w kościele. (Piotrków Trybunalski 7.10.2011)

Halla (jej imię wymawiamy Hatla) wystąpiła w gościnnych wnętrzach kościoła ewangelicko – augsburskiego w Piotrkowie Trybunalskim. Koncert otwierał trzydniowy festiwal PiortkOFF ART Festival, na którym obok Halli wystąpiły takie zespoły jak Pustki, L.Stadt czy Twilite.

Miejsce, w którym Halla zaśpiewała, narzucało nastrój powagi i podniosłości. Można było odnieść wrażenie, że artystka była jakby trochę przytłoczona przestrzenią, ale było to tylko złudzenie. Islandka wystąpiła w wieczorowej sukni i akompaniując sobie na gitarze snuła swoje eteryczne opowieści o miłości, jej braku, o odległej islandzkiej wiosce, o siostrach i o innych sprawach, o których nie miałem pojęcia z powodu mojej nieznajomości islandzkiego. Jej głos brzmiał wręcz idealnie dzięki naturalnemu pogłosowi kościelnego wnętrza, a koncert był zdecydowanie za krótki, co podyktowane było festiwalowymi warunkami. Halla grała około pół godziny więc miałem spore uczucie niedosytu, które miało zostać w pełni zaspokojone już na drugi dzień podczas kolejnego koncertu artystki.

Wieczór w fabryce. (Łódź 8.10.2011)

Łódzki występ odbył się w fabrySCENIE. W miejscu, w którym niespełna trzy tygodnie wcześniej znakomicie przyjęty koncert dali rodacy Halli z Prinspolo. Halla zagrała w skąpo oświetlonej sali, w intymnej atmosferze. Jakże innej od monumentalnej atmosfery kościelnej nawy. Songwriterka czuła się zdecydowanie pewniej i było to słychać wyraźnie. Śpiewała swobodniej. Brzmiała oczywiście inaczej niż dzień wcześniej w Piotrkowie, ale nie będę tutaj porównywał akustyki kościoła z warunkami pofabrycznej przestrzeni. W obydwu tych przestrzeniach piosenki Halli zagrały równie pięknie i magicznie.

Jej koncerty wypełnił głównie materiał pochodzący z dwóch EP-ek: “When I Go” i “Tip – Tap”, które samodzielnie przygotowane przez artystkę rozchodziły się jak świeże bułeczki i były na bieżąco “produkowane”, ale nie obyło się też bez niespodzianek. Zarówno w Piotrkowie, jak i w Łodzi usłyszeliśmy cover “Love Will Tear Us Apart” z repertuaru Joy Division, w wersji być może dla niektórych zbyt delikatnej, ale trzeba to przyznać, równie przejmującej jak oryginał.

Czekam niecierpliwie na następną, polską trasę Halli Nordfjord, która zapowiadana jest już niebawem. Debiutancka płyta to wciąż sprawa bliżej nieokreślonej przyszłości, ale może już niedługo będziemy mogli cieszyć się fonograficznym debiutem Halli.

Radek Chudzik
Źródło: http://www.uwolnijmuzyke.pl/halla-nordfjord-piotrkoff-festival-i-fabryscena

No comments yet

Leave a Reply